
Pewnego dnia hasając po lesie z uczestnikami kolejnego warsztatu survivalowego doszliśmy do wniosku, że musimy zrobić coś jeszcze, co znacznie uzupełni wiedzę naszych podopiecznych…i zrobiliśmy to 😊. Słowa i myśli przekuliśmy w czyny, a oto efekt, z którego jesteśmy dumni, a co ważniejsze uczestnicy zdobyli kawał przydatnej wiedzy i to nie tylko dla siebie, ale też swoich bliskich.
Survival to nie tylko budowanie szałasów i szukanie jagód. To przede wszystkim umiejętność utrzymania siebie i swoich bliskich przy życiu w sytuacjach krytycznych. Właśnie zakończyliśmy szkolenie, które jest absolutnym fundamentem bezpieczeństwa: Kurs skutecznego tamowania krwotoków zewnętrznych.
Najważniejsza lekcja? Nie musisz mieć dyplomu lekarza, by uratować komuś życie – musisz mieć odpowiedni sprzęt i wiedzę, jak go użyć.
📚 Od teorii do praktyki (bez „lania wody”)

Zaczęliśmy od mocnego uderzenia teorii. Program naszego kursu opiera się na wytycznych TECC (Tactical Emergency Casualty Care) oraz TCCC (Tactical Combat Casualty Care), doprawionych doświadczeniem z pracy w wojsku, policji i ratownictwie medycznym.
Co musiał wiedzieć każdy uczestnik?
- Anatomia przetrwania: Analizowaliśmy, dlaczego uraz dużej tętnicy (np. w nodze) jest znacznie groźniejszy niż urwany palec.
- Fizjologia: Rozmawialiśmy o tym, jak utrata krwi wpływa na termoregulację organizmu i dlaczego transport tlenu jest kluczem do przeżycia.
- Miejsca krytyczne: Skupiliśmy się na opatrywaniu ran w tzw. miejscach przejściowych – pacha, pachwina, szyja – gdzie zwykły plaster po prostu nie zadziała.




🛠️ Sprzęt, który robi różnicę
W survivalu liczy się improwizacja, ale w ratownictwie medycznym królują certyfikowane narzędzia. Nasi kursanci pracowali na najlepszym dostępnym sprzęcie:
- Stazy taktyczne (Tourniquets): Uczyliśmy obsługi opasek CAT 7 gen., SAM XT czy SOFT 5 gen.. Ćwiczyliśmy zarówno samopomoc, jak i pomoc koleżeńską.
- Opatrunki specjalistyczne: W ruch poszły „izraelki” oraz opatrunki na rany klatki piersiowej i brzucha, takie jak SAM chest seal, BOLIN czy HyFin.
- Chemia w służbie życia: Zastosowaliśmy gazy hemostatyczne (m.in. Celox, QuickClot), które chemicznie wspomagają krzepnięcie krwi w najcięższych ranach.


🦾 Praktyka, która zostaje w mięśniach
Po krótkiej przerwie na kawę, przeszliśmy do najbardziej wymagającej części. Wound packing, czyli pakowanie ran, to technika, którą trzeba poczuć w dłoniach. Każdy uczestnik musiał samodzielnie przejść przez procedurę tamowania masywnego krwotoku metodą upychania gazy w ranie.
Uczyliśmy się również, co zrobić, gdy profesjonalnego sprzętu zabraknie. Improwizowane opaski uciskowe i techniki bandażowania przy użyciu zwykłego bandaża elastycznego to wiedza, która może uratować życie podczas zwykłego spaceru w lesie czy wypadku domowego.


🎬 Scenariusze końcowe: Test pod presją
Na koniec szkolenia teoretyczna wiedza spotkała się z adrenaliną. Przygotowaliśmy scenki sytuacyjne (uczestnicy byli zaskoczeni 😊), w których kursanci musieli podjąć błyskawiczne decyzje w warunkach stresu. To właśnie wtedy widać, jak cenne są wypracowane odruchy.
Dlaczego warto do nas dołączyć?
Ten kurs jest dedykowany każdemu. Niezależnie od tego, czy jesteś pasjonatem militariów, podróżnikiem, czy po prostu odpowiedzialnym rodzicem – te umiejętności są bezcenne.




Chcesz wiedzieć, kiedy organizujemy kolejny kurs? Śledź naszą sekcję wydarzeń na naszych social mediach i stronie, lub zasubskrybuj nas by być na bieżąco!
